Kilka lat temu była próba duathlonu na dystansie RUN10-BIKE60-RUN30. Jak po pierwszym biegu byłem całkiem hepi z tempa i zachowanej świeżości, tak na pętli rowerowej wiatr wyciął mnie do zera i na kolejny bieg z pustym power bankiem nie było sensu już wdawać się w potyczkę z czasem 👹
Później jakoś nie miałem ochoty na powtórzenie tego i wyzwanie upadło. W tym (2026)roku, po zimowych przygotowaniach do letniego Devil's six-six-six challenge na pare tygodni wcześniej zaplanowany był triathlon - Czorsztynman'26 ale, że temperatura nie zachęcała by wchodzić do wody, to alternatywnie wymienię TRI na DU. Żeby jednak nie było za łatwo, ten duathlon miał być na długim dystansie. A dokładniej to 10 km biegu, rowerowo 150 i na koniec 30 znowu biegu. No i chyba wspomniany wyżej devil rozdaje karty bo się sprawa rypła. Nieodpowiednia strategia, problemy nawigacyjne i spadek motywacji kazał mi po pierwszym biegu i kilkudziesięciu kilometrów rowerowych powiedzieć sobie: it's over. I give up. Była to kolejna wyrwa w murze który w końcu runą i żadne wyzwanie (nad czym niezmiernie ubolewam) w tym roku nie zostało uczynionym 😕
Pierwszy bieg 10 km
Rowerowe 150 km

Komentarze
Prześlij komentarz