„W dzień blisko najdłuższego dnia w roku trzeba to spróbować”. To było pierwsze założenie dotyczące zorganizowania i podjęcia próby zmierzenia się z ajronmenowym dystansem. Trochę czasu mi z tym wyzwaniem zejdzie, a że nie lubię biegać po nocy (no chyba że do monopolowego z powodu nieprzewidzianego deficytu trunkowego) to dzień na tyle musi być długi aby przepłynąć 4 km przejechać na rowerze 180 km i przebiec 42 km i by stykło przed stykiem słońca z horyzontem. Garść informacji o trasie jaką przygotowałem na tą mordęgę. Zaczynam od pływania. Dwa kilometry w stronę wschodzącego słońca, mijając po około kilometrze przystań. Następnie prosto na Zamek w Czorsztynie, aby po osiągnięciu półmetka zawrócić i powrót tą samą linią. To tyle w teorii. W praktyce różnie bywa. Z doświadczenia wiem, że jeżeli będzie mgła, boczny wiatr czy niesprzyjające fale to będzie to przypominało ślad węża, a nie linia jak gitarowa struna 😉 Tak czy owak ilość skraulowanych metrów musi się zgadzać....
Mija 7 lat od pierwszego projektu Czorsztynman'19 . Pamiętam, że sponiewierał mnie okrutnie i chyba to jest jedyny powód dla którego próbuję w tym roku też tego dokonać. Wtedy byłem szybki, piękny i młody, z czego obecnie zostało tylko to trzecie😆, więc pobicie poprzedniego czasu raczej nie jest osiągalne. Ale nie o to chodzi. Bardziej chce się skupić na wykonaniu długotrwałego wysiłku i przypomnienie sobie jak to się wtedy odczuwa zmęczenie. 🤮 Parę informacji o tym projekcie: dystans +/- połówka ajronowa {2 km pływania, 100 km roweringu i 21 km biegu} trasa bardzo zbliżona z tego z '19 roku w czasach gdy jeszcze nie było tych nieszczęsnych ścieżek rowerowych i wszechobecnego tłumu. (cóż to były za piękne czasy...) Wracając do tematu. Czorsztynamn będzie wpleciony tak samo jak Volta... w plan do projektu głównego na ten rok czyli six-six-six . Końcówka maja - o ile pogoda będzie iście majowa - stanie się odpowiednim momentem na dokonanie tego. A tak...